Historia Zgorzel

Chcesz poznać historię tego miasta? Jak to się stało że na tych pustkowiach gdzie czas poszedł naprzód; jednak jest piękne, syte i dostatnie Zgorzel?

 

Zapytaj szlachcica z elity to opowie o paskudnej dziurze którą to on i jemu podobni napełnili bogactwem dzięki swoim interesom. Przepytaj lojalistę burmistrza to powie że od stu lat Kassauduk i jego mechaniczna inteligencja dają tutaj ludziom schronienie i dostatek. Jak zwrócisz się do robotnika Olejarzy to wysłuchasz opowieści o tym jak wydobycie paliwa zaowocowało dostatkiem. Sam wiesz co powie zakonnik od Mela Gibsona – Gibson dał, więc módl się do niego i też dostaniesz. Żołnierzy nie zapytasz bo leżą gdzieś na polach pod Topeką, nie są w stanie bronić wartości swojego poświęcenia.
Poza tymi historiami możesz usłyszeć jeszcze jedną ode mnie, pod warunkiem że będziesz dalej kupować drinki.

 

Nikt nie wie jak to się dokładnie zaczęło, a nawet te wydarzenia których byłem świadkiem, albo o których opowiedzieli mi z drugiej ręki- zaczynają się mieszać. Nikt nie prowadzi dokładniej kroniki. Pewne jest to, że to co najbardziej różni Zgorzel od innych miast to burmistrz Kassauduk. Nie jest on człowiekiem jak my, jest wielkim kompjutrem. Przemawia do nas ze ścian, jego automatyczne działka bronią przed najazdem a jego wierne szwadrony – OMOZ – pilnują porządku. Tak było od dawien dawna. Mało kto jednak pamięta - albo w ogóle pojmuje - jakie to miejsce ma wielkie znaczenie w świecie. 
Tędy biegnie Promień. Co? Ty też nie rozumiesz? Cóż, to jest wiedza którą mało komu się jeszcze powtarza. Powiedzmy prościej, to jest ważne miejsce dla Świata i złowrogie siły próbowały je zniwyczyć. Ich generała nazywano różnymi imionami, jednym z nich był dejmon. Opętał naszego kochanego Burmistrza i obrócił go przeciwko Promieniowi. OMOZ w tych czasach srogo pałował każdego kto się nawinął, a tych którzy się sprzeciwili ciągnął do więzienia. Panowały czasy terroru. Mieszkańcy z trudem i poświęceniem wyłączyli i zresetowali Kassauduka i ten plan został zatrzymany. 
Ale to nie była jedyna próba tego gada! Ten czerwony cień innym razem zjednoczył Padliniarzy – podludzkie ścierwa atakujące na pustkowiach – aby poprowadzić ich do szturmu na miasto, ale powstrzymał go rewolwerowiec. Ostatni atak dejmona był najgroźniejszy, ściągnął wtedy na swoją stronę wielu ludzi z miasta, judząc ich wielkimi nagrodami. Zaprzęgł ich do niszczenia Promienia. Kiedy tym razem mieszkańcy się zorientowali co im grozi i zaczęli rozwiązywać jego intrygi, osobiście przyszedł pomiędzy nas i ruszył do ataku. Zatłukliśmy wtedy dziada raz a dobrze. Ja tam byłem i sam to widziałem na własne oczy. Został złapany w pentagram ze złotą Statuą Cnoty Gibsońskiej na każdym rogu i tam też padł. Co... pewnie nie wiele ci to mówi? Jak nie rozumiesz, to wiedz że w naszej historii są rzeczy nie z tego świata, rzeczy które dzieją się pod powierzchnią. Zapamiętaj tyle - miasto od początku do dzisiaj kontroluje burmistrz Kassaduk i nie wszystko jest tym na co wygląda.

 

Druga część historii to bogactwa ziemi. Zgorzel ma żyzne gleby. Onegdaj było tu dwóch ważnych farmerów Wozniak i McDonald. Ten pierwszy wyjechał i słuch o nim zaginął aż do czasu gdy do miasta przyjechała cała jego rodzina i odbudowała farmę. Drugi pozostał w Zgorzel, ale wiodło mu się tutaj źle, za żywienie miasta dostawał nędzną nagrodę a i nie raz zamiast pieniądz dostać do ręki to dostał pałką po nerach. Ostatecznie też wyjechał i pola leżały odłogiem, dopiero teraz nowi przedsiębiorczy rolnicy się za nie zabierają. W Zgorzel jest też paliwo energetjiczne. Mała pastylka tego paliwa daje tyle mocy że można włączyć różne przedwojenne cuda. Wydobywano je przez jakiś czas chałupniczo. Jakiś nieszczęśnik dostawał kombinezon i schodził do kopalni, wracając z wiadrem paliwa i chorobą popromienną. Działalność ruszyła z kopyta gdy przybyli Olejarze i zaczęli prawdziwy przemysł. Pomimo bogactwa ich życie było ciężkie, ciągle byli napadani i nawet ich solidne forty nie dawały im gwarancji bezpieczeństwa. Z czasem założyli nawet Konfederację Olejarską – skrzyknęli inne grupy na pustkowiach i razem zbudowali jeszcze mocniejszą obronę. Prawie by wygrali konkurencję z miastem, gdyby nie to że główne złoża im się wykończyły a jak tylko pieniądz przestał płynąć robotnicy się rozpierzchli a Olejarze stracili wszelkie wpływy. Nawet nie mają tytułów szlacheckich z całej tej swojej roboty.

 

Zgorzel ma też strumień ze złotem. To jest najcenniejszy skarb w tej okolicy, ale żeby go zdobyć trzeba przeprawić się aż do lasu... daleko na pustkowiach. Potem jeszcze na miejscu trzeba uniknąć trucjących powiewów, wyczekać dobry moment i zejść do strumienia. Ryzyko jest wielkie, ale wartość złota jeszcze większa więc do dziś ludzie próbują. Jedni wracają bogaci, inni wracają obici lub okradnięci a część w ogóle nie wraca.

 

Społeczność miasta zmieniała się z biegiem lat. Mieliśmy tu czasy gdzie właściwie każdy mieszkaniec znał się ze sobą, a podróżnych było mało. Potem zwiększył się handel, powstał bank, gilidia kupiecka, kasyno, Saloon – wszystko to ściągało przyjezdnych. Z czasem mieliśmy tu w istne zatrzęsienie nowych. Jedni imigranci przybyli z jakiegoś dziwnego miasta Meksykus, Chińczycy z Chinowa, Dzikusy z pustkowi, powórciły Wozniaki z czerwonymi karkami, mieliśmy też długo bandę Łowców Niewolników albo równie groźne Psy Humungusa. Od lat w mieście panuje kult Mela Gibsona, swego czasu nawet ich religia była obowiązkowa. Mieliśmy też innych kultystów – zwali się Mechanicus, ale chyba wszyscy z nich przyłączyli się do OMOZu. Niektórzy mieszkańcy albo przyjezdni odnosili sukces i zostawali w Zgorzel. Najlepsi, najbardziej cwani i najbardziej chytrzy z nich zostali jego nową elitą. Za ich zasługi Kassauduk przyznał im tytuły szlacheckie. Dzisiaj to oni trzęsą wszystkim w mieście...wszystkim, co nie jest związane z OMOZem. Handel, przemysł, zasoby – wszystko jest w dużej mierze wyłącznie w ich rękach.

 

Coś tam pewnie jeszcze się działo wartego wspomnienia, ale ja więcej nie pamiętam. Czas poszedł do przodu i nawet w myślach trudno jest odtworzyć dawne dzieje. Historia Zgorzel to plątanina takich opowieści jak moja, jak chcesz zrozumieć ją jeszcze lepiej to rozejrzyj się po Saloonie i pytaj dalej.